środa, 26 lipca 2017

...

Miałam nie bawić się w ten sposób, ale to, co wyprawia autorka TEJ historii, przekracza ludzkie pojęcie. Co więcej, jak wymuszone, ogólnikowe komentarze w związku z tekstem, którego ta Pani nawet nie czytała, po prostu mnie bawiły, tak obrażanie moich czytelników jest poniżej wszelakiej krytyki.
Najkrócej rzecz ujmując, podobno dorosła kobieta ma poważne problemy ze sobą. Inaczej nie da się opisać sytuacji, w której w odpowiedzi na moje uwagi w prywatnej rozmowie (śmiałam skrytykować tekst, jasną pisząc, co i dlaczego mi się nie podoba – okropne, prawda?) zamiast sensownej odpowiedzi na konkretne argumenty, doczekałam się wielkiego focha, zwyzywania od niewychowanych i obrazy majestatu. Już takie zachowanie wystarczyło, żeby podważyć dojrzałość kogoś, kto uważa się za wyjątkową osobę, jednak to, co szanowna Pani (jaka ja niewychowana – wciąż uznaję pisownię wielką literą…) wyprawia teraz, to już komedia w czystej postaci.
Czy normalnym jest, by osoba podobno inteligentna i licząca sobie ponad trzy dekady poniżała się, wrzucając dziecinne komentarze z anonimowego konta? No… niekoniecznie. Byłabym wdzięczna za zaprzestanie leczenia swoich kompleksów kosztem mnie i moich czytelników, bo zwłaszcza ludzi obrażać nie pozwolę. Dodam też, że poczucie złudnej anonimowości jest równie słabe, co i powtarzanie jaką to „starą duszą” się jest. Jestem informatykiem – mam dostęp do IP i naprawdę widzę, że ktoś ciągle pisze z jednego adresu, podszywając się pod różne osoby :) I to w ramach czego? Pseudo zemsty za to, że śmiałam mieć swoje zdanie, na dodatek wyrażone podczas PRYWATNEJ rozmowy? Nie no, błagam! Za długo siedzę w blogosferze i pisaniu, by takie dziecinne zagrywki miały na mnie jakikolwiek wpływ. W taki sposób może sobie Pani narobić co najwyżej jeszcze więcej wstydu. W imię czego?
Tak czy inaczej, proszę zastanowić się nad tym, co i dlaczego Pani robi, bo to naprawdę poniżej pewnego poziomu. Naprawdę nie trzeba długo się zastanawiać, by zorientować się, że coś tu jest nie tak. A tak jeszcze w kwestii naszej rozmowy o ezoterycy, to każdy, kto ma o tym choć nikłe pojęcie, wie, że wszystkie złe czyny wracają do nadawcy i to ze zwielokrotnioną siłą. Ja ze swojej strony odsyłam całą tę „życzliwość”, którą od Pani otrzymałam w ostatnim czasie. Ależ nie trzeba było! C:
Miłego dnia! A na przyszłość proponuję przestać się kryć za anonimkami i blogiem dla zaproszonych, bo jeśli oczekuje się poważnego traktowania przez innych, wypadałoby przestać się bać opinii wszystkich wokół. Przy tak wysokim mniemaniu o sobie takie działania naprawdę wypadają śmiesznie. Nie wspominając o tym, że jak dorośli ludzie mają problem, rozmawiają. Szkoda, że dla STAREJ DUSZY to najwyraźniej coś zbyt skomplikowanego.

Zapraszam do dyskusji ^^ Pozwoliłam sobie wyłączyć tymczasowo dostęp do anonimowych komentarzy, za co bardzo wszystkich przepraszam, ale w tej sytuacji chyba trzeba mieć choćby cień odwagi, żeby się podpisać. Nie sądziłam, że będę zmuszona do pisania tego wpisu, ale sytuacja mnie zmusiła. Jak długo wpisy dotyczyły mojej historii, byłam w stanie to przyjąć, ale sytuacja, w której ktoś próbuje w to mieszać moich czytelników, to już absolutne przegięcie.